poniedziałek, 2 grudnia 2013

KONCERT

Tego dnia chłopaki wstali dużo wcześniej.  Wieczorem miał odbyć się koncert na którym będą ich rodziny, znajomi i przyjaciele. Oczywiście oprócz nich tysiące wściekłych fanek. Był to koncert świąteczny, a zaraz po nim każdy z członków zespołu miał pojechać na wspólną, pięciorodzinną kolację. Żaden z nich nie wyobrażał sobie swoich licznych bliskich w połączeniu z jeszcze liczniejszymi bliskimi chłopaków.
- Ja wychodzę! - krzyknął Zayn z dołu.
- A gdzie? - zaciekawił się Niall i zbiegł po schodach.
- Do sklepu.
- Idę z tobą! - ucieszył się blondyn i pobiegł założyć buty. Gdy ta dwójka wyszła, obudził się Harry, lecz bynajmniej nie z własnej woli. Nad jego uchem pochylał się Louis, opierając się na rękach położonych po obu stronach głowy Harry'ego. Szatyn szeptał loczkowi ciepłe słówka, czasem delikatnie podgryzał jego ucho a co chwila całował go po szyi.
- Mmm... taką pobudkę chciałbym mieć codziennie. - wymruczał Harry, na co Louis zachichotał.
- Może będziesz miał. - uśmiechnął się promiennie i przybliżył się jeszcze bardziej do loczka. Harry przypatrywał się twarzy Louis'a i władało nim coraz wieksze pożądanie. Louis widząc iskierki w oczach Harry'ego, postanowił się z nim trochę podroczyć. Składał mokre pocałunki na szyi chłopaka i dmuchał w mokre miejsca.
- Louis, nie zaczynaj...
- Ale o co ci chodzi?
Szatyn nie przestawał kusić Harry'ego. W końcu brunet nie wytrzymał i łapiąc Louis'a za pośladki pociągnął go ku sobie. Teraz szatyn leżał na Harry'm, co jeszcze bardziej go cieszyło.
- Widzę że ci się podoba kotku. - wymruczał Louis do ucha Styles'a, jednocześnie delikatnie pocierając swoim kolegą o wybrzuszenie w spodniach Harry'ego.
- Louis, ostrzegam cię... - wydyszał loczek zaciskając pięści. - Dobrze wiesz że teraz nie możemy.
- Owszem, wiem. Chce się po prostu z tobą podroczyć, kochanie. - w tym momencie Louis podniósł się z łóżka Harry'ego i złożył ostatni pocałunek na jego policzku.
- Nie daruję ci tego, Tomlinson. Jeszcze będzie kara. - powiedział Harry znad przymrużonych powiek.
- W takim razie nie mogę się doczekać.
Szatyn uśmiechnął się zadziornie i w tym momencie do pokoju wszedł Liam.
- Harry... O, witaj Louis. Mam nadzieję że nie przeszkodziłem? - zapytał od razu, wiedząc o co chodzi.
- Nie, ten dupek już wychodził. - burknął Harry.
- Dobrze, już idę. - zaśmiał się Louis, idąc w stronę drzwi i dostając jeszcze po tyłku.
- Pierwsza część kary, kochanie. - uśmiechnął się szyderczo Harry. Louis prychnął i wyszedł. Liam usiadł na brzegu łóżka.
- Em... można siadać? - zapytał.
- Tak, przecież jest ranek. Za wcześnie. - zaśmiał się Styles.
- No dobrze. Chciałem tylko sprawdzić czy wstałeś. Ubierz się szybko bo na dole są naleśniki.
- Naleśniki? Trzeba było tak od razu! - loczek szybko wstał z łóżka i podbiegł do szafy.
- Widzę że coś tu się jednak działo. - zauważył Liam, widząc wybrzuszenie w spodniach Harry'ego.
- To on tak na mnie działa. - wymamrotał Harry lekko się rumieniąc.
- Uwierz, on czuje to samo. Gdyby cię teraz zobaczył z tymi rumieńcami to by umarł z wrażenia. - osadził Liam a Harry rzucił w niego butem śmiejąc się.
- Dobra, idź już. Przyjdę za pięć minut.
- Ok, ale pamiętaj że naleśniki u nas szybko schodzą!
- Przecież Zayn i Niall poszli do sklepu.
- Ale jestem jeszcze ja i Lou. - zaśmiał się wychodząc z pokoju. W kuchni zastał Louis'a, który zjadał naleśniki w nadzwyczaj szybkim tempie.
- A coś ty taki głodny? Zostaw coś dla Harry'ego. - powiedział Liam wyjmując talerz dla loczka.
- Nie jadłem kolacji.
- Hmm... ciekawe dlaczego. - pokręcił głową.
- O co ci chodzi? - zdziwił się Lou przerywając jedzenie.
- Wczoraj wcześniej poszedłeś spać.
- No i co w tym złego?
- Nic, gdybyś nie poszedł z Harry'm.
- Och... - wyrwało się z ust Louis'a.
- Nie żebym tego nie akceptował, ale o dziewiętnastej sąsiedzi jeszcze nie spali. - zaśmiał się.
- Wal się! - odwzajemnił uśmiech Louis i szturchnął przyjaciela w ramię. W tym momencie usłyszeli kroki na schodach. Po chwili ich oczom ukazał się Harry. Louis aż szerzej otworzył oczy z wrażenia. Harry ubrał białą koszulę w podwiniętymi rękawami, grafitową marynarkę i obcisłe czarne rurki. Gdy zobaczył pożerający wzrok Louis'a, zaśmiał się ni szyderczo, ni serdecznie i wkroczył do kuchni.
- Ale żeś się odstawił. - skwitował Liam.
- Żebyś wiedział. - zaśmiał się Harry. Przeszedł obok Louis'a przebiegając palcami po jego ramionach i głaszcząc jego policzek. Szatyn wziął rękę Harry'ego w swoją dłoń i mocno przytrzymał przy swoim rozpalonym policzku. Harry ponownie zaśmiał się i pochylił do ucha Louis'a.
- To druga część kary. Masz cierpieć kochanie, tak jak ja. - wyszeptał. Louis zamknął oczy i zacisnął zęby.
- Nie wytrzymam Harry. - powiedział cicho.
- Musisz. Jak trochę pocierpisz, będzie nagroda.
- Nienawidzę cię kotku. - wymruczał Louis do ucha Harry'ego.
- I znienawidzisz jeszcze bardziej dzisiejszej nocy. - zaśmiał się brunet.
- Zamknij się i jedz zanim ja to zjem. - podsumował Louis. Harry z uśmiechem usiadł do stołu i przejmując talerz od Liam'a, nałożył sobie naleśniki. Nagle drzwi do domu otworzyły się w hukiem, aż chłopcy podskoczyli na krzesłach.
- DJ Malik is in the house! - krzyknął Niall wbiegając do kuchni z dwoma siatkami jedzenia. Zaraz po nim wkroczył Zayn w nowych słuchawkach.
- Stary zestaw. Zayn kupuje słuchawki lub płyty a Niall jedzenie. - powiedział Liam.
- Czy... czy ja czuję naleśniki?! - przestraszył się blondyn w sekundę siadając przy stole.
- Tak, a co? - zapytał rozbawiony Louis.
- No jak to co? Głodny jestem! - zaśmiał się i wziął naleśnika na swój talerz.



________________

Będzie druga część ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz